Grodzieńszczyzna

 

Szanowni Państwo, trwa zmiana strony internetowej Fundacji. Aktualnie są zamieszczone informacje dotyczące kolonii letnich. Poprzednie wpisy pojawią się w terminie późniejszym. Za utrudnienia przepraszamy.


Dzień Dobry, Melduje się V turnus wakacyjnej przygody w Żytkiejmach!
Od wczorajszego wieczora w Domu Polonii przebywa 40 dzieci z Mińska i Witebska. Po długiej podróży (koloniści z Witebska jechali do nas aż 2 dni), zjedzeniu posiłku, rozlokowaniu w pokojach przyszedł czas na pierwsze spotkanie organizacyjno-integracyjne. Dzieci zostały zapoznane z regulaminem kolonii, zasadami BHP, planem dnia oraz oczywiście z kadrą. Za nami już pierwsze zbiórki, odliczania, gwizdki itp. Już pierwszego dnia podczas multimedialnych zajęć integracyjnych dowiedzieliśmy się, co nieco o naszych wychowankach, ile mają lat, czym się interesują oraz jak rozmawiają po polsku. Mimo zmęczenia na twarzach naszych kolonistów widniał uśmiech z racji pobytu w Polsce. Wieczór upłynął nam bardzo szybko i wraz z nadejściem godz. 22 wszystkie dzieci zasnęły twardym snem. Serdecznie dziękujemy wszystkim naszym sponsorom oraz darczyńcom za możliwość uczestnictwa w koloniach, bez Was nie byłoby tu nas!

Powoli kończy się pierwszy cały dzień turnusu. Dzisiaj po śniadaniu odbyła się pierwsza kontrola czystości. Koloniści dwoili się i troili, aby wypaść przed nią jak najlepiej. Jednym poszło lepiej, innym ciut gorzej, ale dzisiaj z racji pierwszego dnia dzieci zostali potraktowani ulgowo, co nie znaczy mniej surowo;) Po niej tradycyjnie gry i zabawy integracyjne z naciskiem na poznanie imion i budowanie przyjemnej atmosfery. Okazało się, że nasi koloniści mają świetną pamięć, gdyż w większości zwracają się do siebie już po imieniu. Przed południem udaliśmy się do kościoła na Mszę Świętą, a po niej z apetytem zjedliśmy pierwszy obiad na tym turnusie. Na ciszy poobiedniej odpoczywaliśmy i zbieraliśmy siły na wycieczkę po Żytkiejmach, podczas której zwiedziliśmy okoliczne zabytki m.in. Cmentarz Wojskowy, zabytkową stację PKP, poszliśmy też na granicę polsko-rosyjską , gdzie spędziliśmy trochę czasu, gdyż każdy chciał zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z tego miejsca. Po powrocie nauczyliśmy się (a niektórzy tylko przypomnieli) polskiego hymnu i oficjalnie rozpoczęliśmy V turnus wakacyjnej przygody w Żytkiejmach. Korzystając z ładnej pogody, naszą kolacją było dzisiaj ognisko, które sprawiło dużo frajdy szczególnie młodszym kolonistom. I tak nam minął pierwszy pełny dzień w Żytkiejmach.

Wtorek upłynął pod znakiem gier i zabaw edukacyjno-rozrywkowych. Koloniści powoli przyzwyczajają się do porannej gimnastyki na świeżym żytkiejmskim powietrzu, po której natychmiast się budzą i pełni energii przystępują do zajęć programowych. Dzisiaj po kontroli czystości odbyły się zajęcia cztery w jednym – tzn. interaktywna lekcja geografii, języka polskiego, historii i plastyki dotycząca elementarnych wiadomości o Polsce. Koloniści zapoznali się m.in. z genezą powstania naszej ojczyzny, poznali poprzednie stolice Polski, państwa graniczące, zapoznali się też podziałem administracyjnym, a także krainami geograficznymi Polski. Podczas lekcji zbierane były punkty za gry i zabawy (w formie ruchowej, werbalnej ) podsumowujące zdobytą wiedzę. Część plastyczna to stworzenie mapy Polski wraz z graniczącymi sąsiadami, oraz odpowiednie pokolorowanie jej zgodnie z krainami geograficznymi. Po obiedzie, odbyła się integracyjna gra „Żytkiejmska rodzina”, gdzie uczestnicy podzieleni na drużyny „rywalizowali” w różnych konkurencjach – od ćwiczeń z języka polskiego – poprzez działania matematyczne – skończywszy na konstrukcyjnym tworzeniu jak najwyżej wieży. Dzień zakończyliśmy spokojnie – wspólnym śpiewaniem polskich piosenek, gdyż jutro czeka nas całodniowa wycieczka i musimy być pełni energii. Serdecznie dziękujemy wszystkim naszym sponsorom za wszelką pomoc, którą otrzymaliśmy, aby jak najlepiej zorganizować dzieciom czas na koloniach.

Nowy tydzień rozpoczęliśmy od gimnastyki w stylu atheńskim w szczerym polu Żytkiejmskiej wsi. Po niej kontrola czystości i zajęcia programowe. Ranek spędziliśmy aktywnie uczestnicząc w grze terenowej – „Podchody”. Trzeba było wykazać się talentem matematycznym, muzycznym, kreatywnością, aktywnością sportową i inteligencją. Drużyny znalazły praktycznie wszystkie karteczki poukrywane w różnych dziwnych miejscach na terenie ośrodka. Po drugim śniadaniu, na które był dziś pyszny czekoladowy budyń, odbyły się przygotowania przed imprezą, która zbliża się wielkimi krokami… Po obiedzie, przyjechała do nas P.Alicja, artystka wyrobów ceramicznych, która zarażała dzieci swoją pasją – lepieniem z gliny. Przez kilka godzin dzieci tworzyły wspaniałe naczynia, które następnie zabiorą do domów. Niektórzy oprócz miski tworzyli inne ozdoby, figurki, skrupulatnie dbając o każdy szczegół. Po kolacji cała kolonia rozśpiewała się z ulubionymi polskimi piosenkami, na zajęciach muzycznych i tak wesoło było aż do ciszy nocnej.

Czwartek powitał nas pięknym słońcem. Po ostatniej gimnastyce porannej, na której dokonaliśmy podsumowania całego cyklu gimnastyk prowadzonych przez P. Zdzisława i P. Kasię. Po ostatniej kontroli czystości (która rozstrzygnęła który pokój wygrał konkurs czystości) odbyły się ostatnie zajęcia edukacyjne: lekcja historii, na której poznaliśmy genezę Święta 11 listopada, oraz lekcji geografii na której zwiedziliśmy najważniejsze miasta leżące wzdłuż rzeki Wisły. Następnie koloniści mieli czas na spakowanie się oraz przygotowania na imprezy pożegnalnej. Po ostatnim obiedzie, nadszedł czas podsumowania V turnusu kolonii w Żytkiejmach. Wszyscy koloniści, kadra pedagogiczna, Pani Jola oraz personel kuchenny i sprzątający zgromadzili się na sali dyskotekowej. To był czas wspomnień, podsumowań, wręczenia nagród, podziękowań dla wszystkich osób związanych z Domem Polonii oraz Fundacji na Rzecz Pomocy Dzieciom z Grodzieńszczyzny. Wysłuchaliśmy recytacji wierszy, obejrzeliśmy zdjęcia z turnusu oraz wręczyliśmy upominki i nagrody. Zrobiliśmy przemarsz pod maszty i oficjalnie zakończyliśmy V turnus oraz cały cykl kolonii w Domu Polonii w roku 2013. Po kolacji odbyła się ostatnia – pożegnalna dyskoteka...

Ostatni raz obudziliśmy się w naszych pokojach, ostatni raz zabrzmiało przy posiłku „Smacznego, smacznego..”, ostatni raz byliśmy wszyscy komplecie. Dzisiaj o 6.00 rano dzieci z Białorusi opuściły mury Domu Polonii w Żytkiejmach i udały się w długą podróż do Mińska i Witebska.. To już ostatnia nasza relacja …ostatnia w ogóle…kończą się wakacje i pozostaje pustka po czymś co mogło trwać jak najdłużej. Zżyliśmy się z sobą …zarówno koloniści (nawiały się nowe przyjaźnie) jak i kadra ( która nie mogła się oprzeć przy pożegnaniu wzruszeniom)..z wspaniałym personelem kuchni z P. Lodzią na czele i oczywiście z P. Jola, która była na każde nasze potrzeby dostępna…dziękujemy również prezesowi Fundacji P. Rafałowi oraz wszystkim osobom związanym z Fundacją, których tutaj nie wymieniliśmy. Nie sposób zapomnieć także aktywnego udziału w życiu kolonijnym założyciela Fundacji P. Piotra Jankowskiego, który zaszczycił nas swoją obecnością na 3 turnusie.

Szczególne podziękowania należą się wszystkim naszym sponsorom, darczyńcom dzięki którym mogliśmy uczestniczyć w tak wspaniałych koloniach i którzy w jakiś sposób przyczynili się do organizacji wakacji dla dzieci z Białorusi.

Tego wszystkiego będzie nam bardzo brakować…bardzo serdecznie im DZIĘKUJEMY…..

 


 

Od 4 sierpnia rozpoczęliśmy IV turnus na koloniach w Żytkiejmach. Na tym turnusie odpoczywa 41 dzieci z Mińska i Białegostoku. Jak to na początku bywa, są jeszcze bardzo nieśmiali. Po krótkim spotkaniu organizacyjnym i pierwszym zapoznaniu się - uczestnicy poszli spać.

Wtorek spędziliśmy bardzo aktywnie, przez większość czasu przebywając na świeżym powietrzu. Rano odbyliśmy pieszą wycieczkę po Żytkiejmach, zobaczyliśmy granicę polsko-rosyjską, stary cmentarz wojenny, poznaliśmy okolicę w której przebywamy, a także, ku ogólnemu zadowoleniu, odwiedziliśmy sklep. Po południu przyjechała do nas prawdziwa artystka, pani Alicja, aby nauczyć nas trudnej sztuki wykonywania glinianych przedmiotów. Mieliśmy wspaniałą okazję stworzyć własne, niepowtarzalne miski pod czujnym okiem specjalistki w tej dziedzinie.
Ostatnią atrakcją dzisiejszego dnia było ognisko. Kiełbaski oczywiście smakowały wybornie, zresztą nie mogło być inaczej biorąc pod uwagę doborowe towarzystwo i przyjemnie ciepłą pogodę.

Jak ten czas szybko płynie! Nawet się nie obejrzeliśmy, a w Żytkiejmach już środa! To, że nie zauważamy upływającego czasu zawdzięczamy bardzo dobrze zorganizowanemu czasowi. Dzisiaj, w ramach porannej „rozgrzewki” uczestniczyliśmy w zajęciach dramowych prowadzonych przez Panią Irenę, kierowniczkę naszej kolonii. Wczuwaliśmy się w różne sytuacje, bawiliśmy się w zabawy ruchowe… Było bardzo ciekawie, tak samo jak na kolejnych zajęciach z cyklu podróży po Polsce. Tym razem, wraz z wychowawcą Panem Andrzejem, odwiedziliśmy Warszawę i Sandomierz.
Po południu przyjechała do nas straż graniczna. Opowiadaniami o pracy na granicy i prezentacją swojego służbowego sprzętu wzbudzili ogromne zainteresowanie. Tradycyjne koloniści mieli okazję poczuć na własnej skórze jak to jest zostać zakutym w kajdanki (i chociaż wychowawcy nie stosują takich radykalnych metod, to co niegrzeczniejszym ten pokaz zdecydowanie wybił z głowy ewentualne złe zachowanie ). Po wizycie straży granicznej po raz kolejny uczyliśmy się tańców integracyjnych, tym razem poznaliśmy kroki menueta. Do swojego tanecznego repertuaru dodaliśmy także powszechnie znane Kaczuchy i Macarenę. Ponieważ ruchu nigdy dosyć, właśnie rozpoczęliśmy dyskotekę. Nie może na niej nikogo zabraknąć, także dzisiaj żegnamy się z Wami i do usłyszenia jutro (a ponieważ jedziemy na wycieczkę na pewno będzie wiele do opowiadania!)

Witamy w najcieplejszym dniu tego lata (a może i całego roku…)! Tak, pogoda zdecydowanie nam dopisała, chociaż bardziej na miejscu byłoby napisać, że dopiekła i dała solidnie w kość… Takiego upału Żytkiejmy, Wigry, Suwałki i wszystkie inne miejscowości, które zwiedziliśmy dawno nie widziały. Pomimo tego, ocierając pot płynący nieustannie z czoła, daliśmy radę odwiedzić każde miejsce, które mieliśmy dzisiaj zobaczyć. Byliśmy zatem w Smolnikach, gdzie podziwialiśmy widok, jaki wykorzystywany był podczas kręcenia scen do filmu „Pan Tadeusz”, potem zawitaliśmy na Górę Cisową (koloniści chyba do końca życia zapamiętają te niekończące się schody…), złapaliśmy trochę chłodnego powietrza w wigierskim klasztorze, zrobiliśmy zakupy w Plazie w Suwałkach i w końcu zobaczyliśmy najwyższe mosty w Polsce- Stańczyki. Teraz wszyscy już smacznie śpią i odpoczywają po ciężkim dniu. Jak tylko odzyskamy siły (co powinno nastąpić już jutro) zameldujemy się z kolejnym wpisem i poinformujemy jak wspaniale płynie nam czas.

O rany! Mamy w Żytkiejmach tyle pracy, że nie nadążamy z dodawaniem postów o kolejnych dniach naszej kolonii. Wczoraj odbył się bardzo ważny dla wszystkich konkurs, czyli wybory Miss i Mistera Kolonii Żytkiejmy 2013. Cóż to były za emocje! Kandydaci i kandydatki przechadzali się po prawdziwym wybiegu, a publiczność z zachwytem obserwowała z jakim wdziękiem i gracją uczestnicy prezentują siebie i przygotowane stroje. Jednak, jak wszyscy wiemy, wygląd to nie wszystko! Trzeba było wykazać się umiejętnością tańca (dziewczęta tańczyły z chustą, chłopcy prezentowali taniec dyskotekowy) oraz elokwencją potrzebną do odpowiedzi na różne (nieraz bardzo dziwne) pytania. Zwycięstwo nie było jednoznaczne! Potrzebne były aż dwie dogrywki, aby wybrać wicemiss! W końcu, kiedy publiczność zdecydowała kto zostanie miss i misterem publiczności (Ula i Paweł) ogłosiliśmy najważniejsze wyniki dnia. Tytuł wicemiss zdobyła Sasza, a miss- Ula (nie dość, że najsympatyczniejsza to jeszcze najładniejsza i najmądrzejsza ). Misterami zostali- Paweł (wice mister) i Artsiom (mister). Zwycięzcy, wraz z publicznością i innymi uczestnikami, uczcili zdobycie koron na ognisku. Jak to dobrze, że odbyło się ono właśnie wczoraj, bo dzisiejszy dzień jest od rana bardzo deszczowy (ale za to przed chwilą pojawiła się piękna tęcza!).

Środę spędziliśmy po części sportowo, a po części bardzo uroczyście. Podczas zajęć porannych odbyła się olimpiada sportowa. Rywalizowaliśmy w wielu konkurencjach, np. w skoku w dal, skakaniu na skakance, biegu na określony dystans, strzałach piłką do bramki… Każdy bardzo się przejął konkursem i starał się, aby jego wyniki były jak najlepsze (niektórzy chcieli w nieskończoność poprawiać swój czas w biegu, jednak wychowawcy byli nieugięci i nie pozwalali na przekroczenie dozwolonej liczby prób ). Czekamy z niecierpliwością na wyniki, które zostaną ogłoszone już jutro!
Po południu nadszedł czas na uroczystą część dnia. Ponieważ do wyjazdu zostało już bardzo mało czasu (szkoda… ) postanowiliśmy przypieczętować zawarte damsko-męskie przyjaźnie (i miłości…) podczas ślubów kolonijnych. Ceremonia udała się znakomicie! Przewodniczył jej najprawdziwszy ksiądz, a panny młode do ołtarza szły po dywanie usłanym z białych kwiatów. Młode pary, oprócz założenia sobie na palce obrączek wzięły udział w kilku konkurencjach takich jak zjadanie jabłka bez użycia rąk, celowanie do kubka przywiązanym do spodni długopisem… Panowie młodzi musieli również przenieść swoje wybranki przez miskę z wodą (aby udowodnić swoją siłę i upewnić je, że po ślubie należycie zajmą się kobietami swojego życia). Na sam koniec dnia, w ramach poślubnej dyskoteki zorganizowaliśmy bal przebierańców. Na sali bawiły się głównie różnego rodzaju zjawy, a także dziewczęta przebrane za chłopców, czy kosmitów. Teraz ruszyliśmy do kąpieli, aby przygotować się do odpoczynku po tak emocjonującym dniu.

Nadszedł ten dzień, kiedy wszystko na kolonii jest tym ostatnim. Ostatnia dyskoteka, ostatnia wspólna kolacja… Zdaje się, że „nic się przecież nie kończy, wszystko trwa jak trwało” (jak głoszą słowa piosenki), a mimo to gdzieś w nas czegoś nieubłaganie ubywa… Czy to czas, który dzieli nas od rozstania? A może przeczucie, że po opuszczeniu tego miejsca nic już nie będzie takie samo? Wrócimy do swoich domów, do rodzin, ale w pamięci na zawsze pozostaną znajome twarze, będą uporczywie powracać stając nam przed oczyma w najmniej spodziewanych momentach. Nie pomogą nam łzy, nic nie zmyje pamięci o tych dwóch tygodniach, które przeżyliśmy wspólnie bawiąc się i pracując. Czy kiedykolwiek tutaj powrócimy? Nie wiem. Jedyne, czego jestem pewna to tego, że każdy z nas, wykrzykując słowa znanej piosenki na pożegnalnej dyskotece, zamykając ostatecznie walizkę, czy kładąc się spać przed jutrzejszym powrotem do codzienności, ma nadzieję. Tylko z nią możemy być spokojni, że to, co tutaj przeżyliśmy kiedyś ponownie się nam przydarzy.


 

22 lipca rozpoczął się drugi turnus Wakacyjnej Szkoły Liderów w Żytkiejmach finansowany przez MEN. Poniedziałek upłynął pod znakiem podróży i pierwszych zajęć integracyjnych, na których zapoznaliśmy się z regulaminem kolonii, zasadami BHP oraz mogliśmy poznać się nawzajem.

Wtorek rozpoczął się od gimnastyki, a po śniadaniu pierwsza kontrola czystości, która wypadła całkiem nieźle. Po niej zajęcia integracyjne oraz spacerze po Żytkiejmach, odbyły się pierwsze zajęcia liderowskie prowadzone przez P. Marinę pt. „Mówca Doskonały”. Wymagały one koncentracji, umiejętności komunikowania się oraz współpracy w grupie. Wszystkie grupy wykonały swoje zadania i dowiedziały się jak zostać dobrym mówcą. Przed kolacją odbyło się uroczyste rozpoczęcie drugiej Wakacyjnej Szkoły Liderów, a po niej dyskoteka integracyjna, gdzie ćwiczyliśmy tańce scalające grupę.

Wtorek rozpoczął się tradycyjnie od gimnastyki, śniadania i kontroli czystości. Następnie odbyły się bardzo ciekawe zajęcia z autoprezentacji, gdzie mogliśmy otworzyć się przed grupą i zaprezentować siebie przy pomocy indywidualnych herbów. Potem przyszedł czas na warsztaty darmowe i zabawy: Miasto, Ściana Krzyku, Kapelusz i 3 kartki, które wzbudziły wiele pozytywnych emocji. Było przy tym dużo śmiechu i wszyscy świetnie się bawili. Po ciszy poobiedniej uczyliśmy się rozwiązywać konflikty poprzez kolejne warsztaty SPOKO-SPOtkania z Konfliktem, oraz film „Bejbi blues”, który pokazał nam różne oblicza współczesnej kultury młodzieżowej. Po kolacji odbył się teleturniej integracyjny, który jeszcze bardziej nas scalił.

Sobota była bardzo intensywnym i ciekawym dniem. Po kontroli czystości rozpoczął się cykl zajęć z P. Piotrem – trenerem młodzieżowym, który omówił w teorii i praktyce metodę projektu. Na warsztatach dowiedzieliśmy się jakie elementy składowe ma projekt, w jaki sposób się go realizuje. Naszym wytworem były karmniki, które powstały w oparciu o tę metodę. Wszyscy bardzo się zaangażowali i młodzież potrafiła rozplanować i rozdzielić miedzy siebie poszczególne etapy pracy. Po ciszy poobiedniej był czas podsumowania projektów, stworzenie matrycy logicznej oraz omówienie. Później rozpoczęły się przygotowania do niedzielnego dnia samorządu, gdzie koloniści podzieleni na zespoły będą prowadzić zajęcia dot. ich kategorii. Wieczorem odbyło się ognisko, na którym uczestnicy mimo ciężkiego dnia byli bardzo rozśpiewani.

Wtorek to dzień poza ośrodkiem. Wyjechaliśmy dziś na wycieczkę autokarową, na której podziwialiśmy piękny pagórkowaty teren Suwalszczyzny w punkcie widokowym w Smolnikach. Poza tym weszliśmy na Górę Cisową (wszyscy!), zwiedziliśmy Klasztor Kamedułów w Wigrach, zjedliśmy obiad w McDondaldzie i najbardziej oczekiwana atrakcja – zakupy w Galerii Plaza w Suwałkach. Zadowoleni z zakupów (szczególnie dziewczyny) wróciliśmy na kolację do Domu Polonii, by po niej obejrzeć film.

Ostatni dzień lipca poświęcony był aktywności fizycznej, bowiem zorganizowana została Olimpiada Sportowa w zreformowanej wersji. Po śniadaniu, odbyło się uroczyste otwarcie podczas którego każdy uczestnik otrzymał numerek startowy do przyczepienia na plecach oraz indywidualną kartę wyników. Wyposażeni w sprzęt, wodę i dobrą kondycję ruszyliśmy na boisko szkolne, gdzie rozegraliśmy część z zaplanowanych dyscyplin. Pan kierownik P. Daniel i dwie Panie Kasie czuwały nad prawidłowym przebiegiem Igrzysk mierząc, licząc zapisując, sumując wyniki zawodników. Po obiedzie już na terenie ośrodka odbyły się pozostałe dyscypliny sportowe. Olimpiada wzbudziła ogromne zainteresowanie i emocje ale też pot i pokorę. Koloniści zmierzyli się ze swoimi słabościami i dawali z siebie wszystko, co jest godne pochwalenia i szacunku. Po kolacji rozegraliśmy grę strategiczno-terenową przygotowaną przez naszych kolonistów, aby aktywnie zakończyć ten sportowy dzień.

Po kolacji odbyła się uroczystość oficjalnego zakończenia turnusu, a tuż po niej pożegnalna dyskoteka, która właśnie trwa i trwać będzie aż do wieczornej toalety. Widać i słychać, że zabawa trwa w najlepsze!

Jutro rano wyjeżdżamy z Żytkiejm. Ok. 13.30 koloniści przekroczą granicę z Białorusią i w ten sposób zakończą swój pobyt w naszym kraju. Tym samym to już ostatni wpis z tego turnusu, który przeleciał tu niczym błyskawica!


 

9 lipca 2013 -  rozpoczęła się Wakacyjna Szkoła Liderów w Domu Polonii w Żytkiejmach. 37 uczestników z Woronowa na Białorusi oraz z Białegostoku i okolic przyjechało zdobywać różne umiejętności (o których będziemy pisać później). Jak to na początku bywa, są jeszcze bardzo nieśmiali, niektórzy już zdążyli zabłądzić poruszając się po ośrodku. Po krótkim spotkaniu organizacyjnym i pierwszym zapoznaniu się - uczestnicy poszli spać.

Kolejny intensywny dzień za nami. Odbyła się pierwsza gimnastyka, która zawsze jest bardzo ciekawa otóż niby wszyscy wiedzą co to "w prawo zwrot" ale jakoś im te kierunki się mylą na początku. Pierwsza kontrola czystości wypadła nie najgorzej. Do obiadu młodzież bawiła się w gry integracyjne z chustą animacyjną i odbyła pierwszą pieszą wycieczkę po Żytkiejmach. Po ciszy poobiedniej wyruszyli z mapą w poszukiwaniu "Mówcy Doskonałego" - były to pierwsze zajęcia Wakacyjnej Szkoły Liderów (zadanie dofinansowane przez MEN), które pozwoliły na zdobycie wiedzy nt. komunikacji interpersonalnej. Choć na początku łatwo nie było wszystkie grupy rewelacyjnie poradziły sobie z tym zadaniem. Przed kolacją został odśpiewany hymn Polski, wciągnięte flagi na maszt i oficjalnie rozpoczął się II turnus wakacyjny w Żytkiejmach. Po kolacji - to co tygryski lubią najbardziej - czyli zakupy w sklepiku. Po zakupach - gry i zabawy na terenie ośrodka - dziś rządziła siatkówka.

W piątek cały dzień padał deszcz.... na szczęście pomysłów nie brakowało. Do południa odbyły się zajęcia muzyczne, zajęcia z języka polskiego oraz warsztaty autoprezentacji. Jeśli chodzi o te ostatnie, to młodzież tworzyła swoje herby, które były pomocne przy prezentacji samych siebie - tyle ciekawych rzeczy dowiedzieliśmy się o naszych młodszych Polakach z Białorusi. Po południu odbył się konkurs pn. Mini Playback Show - zespoły były tak przygotowane, ze w zasadzie każdy mógł być na I miejscu. Dlatego JURY przyznało 3 pierwsze miejsca. Po bardzo smacznej kolacji (placki ziemniaczane , żeby spalić trochę kalorii odbyły się tańce integracyjne, jak się okazało, dyskoteki nie chcieli ale świetnie bawili się tańcząc - "Belgijkę", "Wszyscy się nudzą", "Kaczuszki". Byli tak rozbawieni, że chyba dzisiejsza cisza nocna tak szybko nie nastąpi...

16 lipca odbyła się długo oczekiwana wycieczka po Warmii i Mazurach. Zwiedziliśmy sanktuarium w św. Lipce, wysłuchaliśmy koncertu organowego. Potem słuchaliśmy opowieści p. Waldemara, było tyle zabawnych anegdot w trakcie zwiedzania, że humory dopisywały. Pan Waldemar naprawdę jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu
Po smacznym obiadku w restauracji, udaliśmy się do Mazurolandii - najpierw zwiedzanie z przewodnikiem (plac miniatur, makieta bunkrów Hitlera, makieta stadionów EURO 2012, strzelnica rycerska i militarna) a później korzystanie ze wszystkich atrakcji (plac zabaw, strzelanie z łuku, z karabinu, skakanie na trampolinie, i na bungee). I na koniec, bardzo ważna część wycieczki – zakupy.

Piątek rozpoczął się od wycieczki do Gołdapi. Po drodze zwiedziliśmy mosty w Stańczykach, weszliśmy na Wieżę Ciśnień i podziwialiśmy panoramę Gołdapi - p. Daniel dziś był naszym przewodnikiem i dowiedzieliśmy się wiele ciekawych rzeczy. Po krótkim zwiedzaniu mieliśmy czas na zakupy. Po kolacji odbył się Teatr Cieni - każdy pokój przygotował postaci z tektury do wymyślonej przez siebie bajki, która została zaprezentowana - bajki były niesamowicie ciekawe i wszyscy świetnie bawiliśmy się. Później dołączył do nas p. Piotr - trener metody projektu, który od jutra będzie prowadził zajęcia z młodzieżą a dziś nam się zaprezentował i opowiedział trochę o swoim wolontariacie w Kenii.

Cała sobota była wypełniona zajęciami z p. Piotrem. Do południa rozmawialiśmy o projektach, o cyklach projektowych a później dowiedzieliśmy się, że do obiadu każda grupa musi zbudować karmnik dla ptaków Karmnik musiał być funkcjonalny, estetyczny itd. - i zaczęło się wielkie planowanie a czasu było naprawdę mało, część niezbędnych materiałów mogliśmy zakupić w sklepiku za fikcyjne pieniądze ale na określoną kwotę. Wszystkie grupy wykonały zadanie, po czym nastąpiło omówienie, podsumowanie i refleksja. Po południu, bazując na przykładzie działań przy projekcie pn. "Karmnik" młodzież planowała swoje akcje, które zostaną zrealizowane w dniu następnym. Wieczorem odbyło się ognisko:) A teraz wszyscy już smacznie śpią (oprócz wychowawców)

21 lipca był ostatnim dniem turnusu choć do południa tego zupełnie się nie odczuwało - młodzież realizowała swoje akcje. Nastąpił podział na 4 zespoły i każdy musiał zrealizować swój projekt w 1 godzinę. I grupa realizowała krótkie filmiki angażując całą kolonię, II grupa realizowała projekt sportowy, III grupa projekt plastyczny a IV projekt kulturalny (jakkolwiek to zabrzmi
Wszystkie zespoły zrealizowały swoje projekty. Po ciszy poobiedniej (podczas której już pakowali swoje bagaże) nastąpiło podsumowanie zajęć i całego turnusu, zostały przyznane nagrody w poszczególnych konkursach, rozdane dyplomy z upominkami, w postaci ładnych kubków z nadrukiem "Wakacyjna Szkoła Liderów" Żytkiejmy 2013. A teraz trwa dyskoteka pożegnalna .... To był bardzo udany turnus !!!

 


 

26 czerwca br. rozpoczęliśmy I turnus (26.06-09.07.2013) w Domu Polonii w Żytkiejmach. Gościmy 41 podopiecznych z Grodna i Słonima. Pierwszy dzień upłynął pod znakiem podróży i spraw organizacyjnych. Ok. godz.20.30 zameldowaliśmy się w Żytkiejmach, zjedliśmy kolację , dostaliśmy przydział pokoi i rozpakowaliśmy się. Następnie zapoznano nas z kadrą, zasadami BHP i regulaminem kolonii. Po tym wyczerpuj cym dniu wraz z nastaniem ciszy nocnej, poszliśmy zgodnie spać.

Czwartek powitał nas niezbyt ładną pogodą - padał deszcz, który uniemożliwił nam poranną gimnastykę. Na szczęście humory dopisywały i z niecierpliwością czekaliśmy na to, co się wydarzy. A działo się dużo! Mieliśmy pierwszą kontrolę czystości, która jak się okazało była bardzo rygorystyczna i nikomu nie udało się zdobyć maksymalnej oceny. Później mieliśmy ciekawe gry i zabawy integracyjne, które pozwoliły nam się lepiej poznać. Nauczyliśmy się też hymnu Polski. Po obiedzie (poprawiła się pogoda) nastąpiło oficjalne rozpoczęcie kolonii, pod kierownictwem P. Zdzisława. Wciągnęliśmy na maszt flagę Polski i flagę Unii Europejskiej oraz odśpiewaliśmy hymn. Potem poszliśmy na spacer po Żytkiejmach, gdzie P. Daniel pokazał nam zabytkową stację PKP, cmentarz Wojskowy, kościół św. Michała i Hotel św. Huberta. Dużo emocji wzbudził spacer do granicy z Obwodem Kaliningradzkim, której niestety nie mogliśmy przekroczyć Wróciliśmy na kolację, a po niej mieliśmy pierwszą (powitalną) dyskotekę. Jeszcze trochę nieśmiało, ale tańczyliśmy. To był aktywny dzień, więc szybko zasnęliśmy.

Niedziela powitała nas ładną pogodą, więc mieliśmy nadzieję że uda się zrealizować wszystkie nasze plany. Po śniadaniu, odbył się konkurs na literkę „k’’. Dostaliśmy kartki z obrazkiem, na których zaszyfrowanych było 140 słów na literę „k’’. Naszym zadaniem było znaleźć ich jak najwięcej i zapisać (oczywiście po polsku) na odwrocie kartki. Na godzinę 12 planowaliśmy iść do kościoła, a później na miejscowy festyn w Żytkiejmach, niestety tuż przed wyjściem rozpadał się deszcz, więc byliśmy zmuszeni zrezygnować. W zamian uczestniczyliśmy w grach i zabawach integracyjnych, niektórzy rozgrywali mecze w tenisie stołowym, albo mieli 30 minut czasu na komputerze. Po obiedzie trochę się rozpogodziło, wiec zdecydowaliśmy się pójść na wcześniej wspominany festyn. Spędziliśmy tam czas oglądając występy miejscowych artystów, przeglądając stoiska i stragany, korzystając z dostępnych atrakcji. Największą popularnością cieszyły się stoiska z watą cukrową, lodami, popcornem i zabawkami. Do ośrodka wróciliśmy na kolację, a po nim rozegrał się długo oczekiwany konkurs „Mam talent”. Wystąpili w nim: a kategorii konkurs plastyczny: Władysław K., Ewa-Maria i Anita, w kategorii konkurs recytatorski: Margarita, Anna i Aleksandra, w konkursie muzycznym Wiktoria z Aleksandrą, Jurek oraz Nastka z Martą. Jury w składzie: P.Zdzisław, P.Zosia i P.Julia mieli nie lada problem. Uczestnicy wykazali się fantastycznymi talentami i trudno było wybrać zwycięzcę. Po długich i burzliwych naradach komisja przyznała zwycięstwo dla Nastki i Marty, drugie miejsce dla Jurka, a trzecie dla wszystkich pozostałych uczestników. Po konkursie „Mam talent” odbyła się dyskoteka, gdzie wszyscy świetnie się bawili.

Wtorek zaczął się dla nas bardzo wcześnie, bo już o 6.30. Po śniadaniu i oczywiście kontroli czystości udaliśmy się na zbiórkę. O godz. 8.00 wyjechaliśmy autokarem z Żytkiejm w kierunku Stańczyk.  Po ok.20 minutach dotarliśmy na miejsce. Naszym oczom ukazały się dwa potężne mosty, które zrobiły na nas ogromne wrażeniem. Weszliśmy na górę i podziwialiśmy roztaczające się wokół widoki. Po spacerze i kupieniu pamiątek wsiedliśmy w autokar i jechaliśmy w kierunku św. Lipki. Po ok. 2 godzinach zajechaliśmy na miejsce, gdzie zjedliśmy obiad w miejscowym hotelu. Po posiłku udaliśmy się do kościoła w Św. Lipce, gdzie przewodnik opowiedział nam o jego historii i wnętrzu świątyni. Wysłuchaliśmy też koncertu organowego. Następnie udaliśmy się w kierunku Gierłoży, gdzie znajduje się Park Miniatur-Mazurolandia. Spędziliśmy tam czas zwiedzając miniatury najważniejszych zabytków i atrakcji Warmii i Mazur. Mieliśmy też możliwość m.in. strzelania z łuku, strzelania z karabinu maszynowego, przebranie się w mundury wojskowe, skakanie na trampolinie, przejazd kolejką. Ostatnim punktem wycieczki była wizyta w sklepie w Giżycku, gdzie zrobiliśmy zakupy. Ok. godziny 20 wróciliśmy do ośrodka, gdzie zjedliśmy kolację i udaliśmy się spać.

Nadszedł dzień, który w końcu miał nadejść – poniedziałek – ostatni pełny dzień pobytu w Żytkiejmach. Od samego rano dało się wyczuć nieco smutna atmosferę, ale wizja imprezy pożegnalnej oraz nagród za poszczególne konkursy przyprawiało nas o dobry nastrój. Po gimnastyce (niestety już ostatniej), śniadaniu i kontroli czystości (sprzątamy do ostatniej minuty pobytu w ośrodku) przyszedł czas na pakowanie walizek…kto zrobił to sprawnie (a była to większość) mogła skorzystać ze sprzętu sportowo-rekreacyjnego znajdującego się na terenie ośrodka . Niektórzy przygotowywali występy artystyczne do imprezy pożegnalnej, inni robili pamiątkowe zdjęcia. Po obiedzie był czas porządkowania pokoi i sprawdzenia czy wszystko zostało spakowane. Wielkimi krokami zbliżał się moment na który czekali wszyscy koloniści, a mianowicie impreza pożegnalna, na której laureaci i uczestnicy wszystkich konkursów organizowanych podczas turnusu mieli dostać zasłużone nagrody. I tak nasze przyjęcie rozpoczęło się od przemówienia kierownika, który krótko podsumował turnus, podziękował kolonistom za czynne uczestnictwo w życiu kolonijnym oraz rozdał im dyplomy i pamiątkowe koszulki, a wychowawcom wyraził wdzięczność za opiekę nad wychowankami. Następnie P. Zosia rozpoczęła oficjalna cześć imprezy, podczas której odczytywani byli laureaci poszczególnych konkursów, zawodów, którzy otrzymali upominki za czołowe miejsca w swoich kategoriach. Na twarzach kolonistów pojawiły się szerokie uśmiechy, kiedy trzymali w rękach zasłużone nagrody. Później mikrofon przejęła P. Jula, która fantastycznie przygotowała wychowanków do przemówień, wierszy i podziękowań skierowanych do opiekunów. Ostatnim punktem była cześć artystyczna, gdzie mogliśmy posłuchać uzdolnionych muzycznie kolonistów.

Po kolacji odbyła się uroczystość oficjalnego zakończenia turnusu, a tuż po niej pożegnalna dyskoteka, która właśnie trwa i trwać będzie aż do wieczornej toalety. Widać i słychać, że zabawa trwa w najlepsze!

Jutro rano wyjeżdżamy z Żytkiejm. Ok. 13.30 koloniści przekroczą granicę z Białorusią i w ten sposób zakończą swój pobyt w naszym kraju. Tym samym to już ostatni wpis z tego turnusu, który przeleciał tu niczym błyskawica!